A może byśmy tak, najmilsi…

… wpadli wieczorem do Andrychowa.

Czyli, że wczoraj był i koncert i spięta [jak] na szpilkach Anka. Sporo ludzi, których część się wykruszyła po jej występie, z powodów, delikatnie mówiąc, oczywistych. Sentymentalnie, sympatycznie, uroczo, poziomo [ale nie zawsze], efemerycznie, rozczulająco. Kameralnie, autentycznie, klimatycznie, aromatycznie, osobiście. W skrócie SSUPER KAKAo.

ALE.

My, ci, którzy zostali oszukani i upokorzeni tak wątłą ilością zagranych utworów, bo sześciu [bisowo - Krzyżowo - siedmiu], apelujemy do wyższej instancji, aby taki błąd kardynalny nie przytrafił się kolejnym razem, do którego, z egzaltacją, muszę przyznać – już odliczamy dni.

FOTO Z KONCERTU.

~ - autor: raczekk w dniu 14 luty 2009.

Jedna odpowiedź to “A może byśmy tak, najmilsi…”

  1. No zgadzam się z autorem tego posta, naprawdę. Anka nie pije mleka, w wódę, a i tak jest Wielka. ;D

Dodaj komentarz